Miśki w okolicy
Taki znak powitał nas trzeciego dnia na szlaku do Gressi Lakes...
Basia i reszta użytkowników szlaku zdawała się nie przejmować plakatem,
ja i owszem ;-)
W planie mieliśmy zobaczenie malowniczych jezior ukrytych w górach.
Konieczne było jeszcze zapoznanie się z tablicą ogłoszeń...
Zapoznanie się z odpowiednim trzymaniem kijków.
I ruszyliśmy
Co jakiś czas robiąc przerwę na mieszankę studencką:-)
Plan dotarcia do wszystkich trzech jezior zrujnowała nam nagła burza.
Część wycieczki uciekła w popłochu do samochodu (ja i Zu),
przerażona wizją miśka gryzącego nas w tyłek...
A najdzielniejsi zobaczyli takie oto widoki!








Komentarze
Prześlij komentarz