Jet lag...

"Nie ma lepszego lekarstwa na jet lag niźli wysiłek fizyczny" zakomunikowała nam Basia drugiego dnia po przylocie, widząc szalone spojrzenie Nianiusia, który nie spał od 4:30. "Jedziemy w góry! Zmęczycie się, dotlenicie, będziecie spać jak niemowlęta".
Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do Little Elbow w regionie Kananaskis u podgórza Gór Skalistych w Albercie.

Sama jazda była dla nas przeżyciem. Kanada jest WIELKA! A przyroda włazi człowiekowi na głowę. Powietrze cudownie świeże, widoczność niesamowita. Mamy wrażenie, że horyzont jest oddalony, a niebo jakby wyżej.
Już pierwszego dnia zobaczyliśmy 3 odmiany wiewiórek, zające na dziwnie długich nogach, jelenie, łosie i dzikie konie.

Wracając jednak do wycieczki, Basia zabrała nas nad Forgetmenot Pond, nieskazitelnie szmaragdowy staw, który jest popularnym miejscem na pikniki i wędrówki.







W drodze do Elbow Valley spotkaliśmy dwie niespiesznie wypasające się na poboczu rodziny.


Wspomniana Elbow Valley, czyli Łokciowa Dolina, została w 2013 roku zdewastowana przez powódź, która zmyła wszystkie piknikowe miejsca i zmieniła bieg rzeki. Niemniej Elbow Falls (wodospady) nadal robią wrażenie. Są też miejscem chętnie odwiedzanym przez młode pary, które ślubne sesje chcą mieć właśnie w tamtejszych okolicznościach przyrody.

Ja miałam uczucie, jakbym była na planie Przystanku Alaska...;)





Im bliżej wodospadów, huk był coraz większy.
Spróbowaliśmy go przekrzyczeć - prawie nam się udało!



Wcześniej woda przepływała przez górną część skał, po powodzi rzeka zmieniła bieg i oczom wszystkich ukazały się jaskinie.



Spokojna lipcowa Elbow River



Po takiej wędrówce absolutnie zasłużyliśmy na słodkość w miejscowej lodziarni w Bragg Creek.






Bragg Creek to maleńka osada składająca się z jednej jedynej ulicy, na której oprócz galerii sztuki, sklepików z produktami wytwarzanymi przez rdzenną ludność czy lodziarni, można znaleźć także świetny antykwariat, saloon i restauracje. Ta kolorowa rustykalna wioska u podnóża Gór Skalistych nigdy nie rozwinęła się w regularną osadę, mimo to od lat jest chętnie odwiedzana przez turystów i mieszkańców Calgary.




Słowa Basi sprawdziły się.
Posnęliśmy jak niemowlęta.
Niektórzy nawet na stojąco...



Komentarze